Ludzie są niezbędni by podtrzymywać jego
status, wizerunek, pozycję na piedestale, często także zaspokajać jego potrzeby życiowe, finansowe, materialne,
służyć jego wygodzie i interesom.
Narcyz ma przesadnie wysoką samoocenę, uważa się za wszechmocnego, lepszego i wyższego od wszystkich innych, czasem wręcz za boga w ludzkim ciele, po co mu jest potrzebna kontrola nad ludźmi?
No właśnie. Paradoksalnie – przy całym swym poczuciu ‘wielkości i lepszości’ narcyz nie potrafi być samowystarczalną, autonomiczną osobą. Wykorzystuje inne osoby jako lustra w których się przegląda i które muszą nieustannie potwierdzać jego fałszywy wizerunek.
Narcyz jest uzależniony od narcystycznego ‘paliwa’
czyli uwagi, podziwu, adoracji, poklasku,
czyli uwagi, podziwu, adoracji, poklasku,
zależności i posłuszeństwa ludzi podporządkowanych.
To jest niezbędny element zasilania jego jego fałszywej fasady.
Nie potrafi bez tego
funkcjonować. To jest ‘narkotyk’ zasilający
jego de facto pasożytniczą
egzystencję. Dlatego uwodzi ludzi na swoją 'fałszywą fasadę' i aranżuje takie układy, w których ludzie mają go bezwarunkowo podziwiać,
czcić, lub bać się. Stwarza coś w rodzaju kultu swej osoby na mniejszą lub większą skalę.